Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zadużoksiązekzamałoczasu. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zadużoksiązekzamałoczasu. Pokaż wszystkie posty
Goodbye days Jeff Zentner

Goodbye days Jeff Zentner

ilość stron :429



Śmierć kradnie wszystko poza naszymi historiami
Jim Harrison

Ta książka najpierw was przygnębi potem pocieszy a z całą pewnością zmieni

- te słowa widnieją na górze okładki. Ja bym lekko zmodyfikowała to zdanie i brzmiało by ono wtedy tak:

Ta książka najpierw was zirytuje, potem się wkurzycie, jeszcze potem przygnębicie, potem podniesiecie, będzie wam żal i potem nie będziecie się mogli od niej oderwać a na końcu was zmieni i uznacie, że ta książka jest naprawdę mądra


Z pewnością znacie, a może nawet mieszkacie w małym miasteczku, w którym jak to w małych miasteczkach bywa każdy się zna i  każdy ma wyrobioną opinie. W takim miasteczku właśnie mieszka 
Carver Briggs- siedemnastolatek, który pracuje w księgarni. Pewnego razu Carver po pracy czeka na swoich przyjaciół i wysyła do nich sms. Gdyby wiedział, co będzie z tym się wiązało - na pewno by się powstrzymał. Niefortunnym trafem nastolatek zostaje oskarżony o spowodowanie śmierci jego trójki najlepszych przyjaciół, z którymi dzielił się wszystkimi sekretami. Jeden z ojców przyjaciół jest sędzią, z tego co wiadomo wpływowym i  kieruje sprawę do prokuratury. To dopiero początek problemów. Chłopak zostaje zmuszony, aby bronić swojej niewinności oraz musi dać sobie radę ze znajomymi, którzy go odrzucają i jeszcze z milionem innych spraw, które na niego spadają. Zwykły sms zmienił życie Carverowi oraz odebrał je jego przyjaciołom. Czy świat Carvera poskłada się na nowo?


Książka Goodbye Days jest książką, przy której płakałam, patrzyłam z niedowierzaniem i zgrzytałam zębami. 

Problem ukazany w tej pozycji czasami mnie irytował - było to jak dla mnie robienie z igły widły. Zarzut postawiony Carverowi był po prostu bez sensu i mocno przekoloryzowany. 
Niektóre ze scen wywołały we mnie poczucie bezsilności- sytuacja prawna chłopaka miejscami jest naprawdę bez wyjścia, czasami ja sama nie wiedziałabym jak się bronić i odpowiadać na zarzuty. 
Były fragmenty, że się śmiałam na głos - uwielbiam to w książkach. 
Przez większość książki czułam empatię do głównego bohatera, w pewien sposób się z nim zżyłam. Carver jest bardzo dobrze napisanym bohaterem. Jeff Zentenr sprawił, że z chęcią poznałabym w rzeczywistości Carvera- był on szczery i bardzo uczciwy,  a także w pewien sposób bardzo dojrzały- to jak poradził sobie z tą sprawą było nieziemskie.  Bardzo podobała mi się postać Georgie- jego siostry, która broniła go tak zaciekle, że aż robiło mi się ciepło na sercu. Nienawidzę sędzi Edwardsa, stary buc, denerwował mnie cholernie. To mój antybohater, szukał czegoś czego nie ma... szkoda gadać.


Goodbye Days zachwyca okładką. Bardzo lubię grafiki bez postaci- tło, napis mi wystarczy. Motyw podania tytułu oraz autora, kropki jak z messengera i jakby złamanie bardzo nawiązuje do tematu książki. Dzieło Jeffa jest pięknie wydane, a przy tym konkretne i solidne.

Czy polecam?

Myślę, że to obowiązkowa lektura dla fanów młodzieżówek. Jednak uwaga, nie ma w niej schematycznego romansu takich lektur- co jak dla mnie jest bardzo na plus. Książka zaskakuje, zmusza do refleksji, sprawia, że na błahe sprawy patrzymy inaczej. 


Po przeczytaniu tej książki wiem jedno....
n i g d y    n i e    b ę d ę    u ż y w a ć    t e l e f o n u   p o d c z a s    j a z d y    s a m o c h o d e m


ZA EGZEMPLARZ DZIĘKUJĘ WYDAWNICTWU









TAK SOBIE WYOBRAŻAŁAM ŚMIERĆ JOHANNA MO

TAK SOBIE WYOBRAŻAŁAM ŚMIERĆ JOHANNA MO


p r z e s z ł o ś ć   c z a s e m   s p a d a   n a   n a s   n i c z y m   c i e m n a   z a s ł o n a.

w  takich chwilach możemy albo odwrócić się od świata, albo spróbować ją zerwać.




S t r a t a- to słowo przewija się przez całą książkę. Helena Mobacke jest sławną, doskonałą w tym co robi policjantką. Mimo świetnych wyników i pracy, jej życie osobiste się sypie. Helena t r a c i  syna i męża, powoli też traci sama siebie. Chce i próbuje zabić siebie, ale nie potrafi... Cierpienie, rozpacz... mimo wszystko chce żyć.
 Po przerwie (burzliwej dla niej) wraca do pracy i  tam o dziwo i o losie: ma poprowadzić sprawę, gdzie śmierć zabiera pewnego młodego chłopaka. Zostaje on zabity przez nadjeżdżający pociąg. Sprawa była by na tyle prosta, gdyby nie świadkowie, którzy uważają, że to nie był wypadek, a chłopak został wepchnięty. Helena podchodzi do sprawy bardzo osobiście, patrzy przez pryzmat siebie jako rodzica, które straciło dziecko. Nie potrafi jasno ocenić sytuacji, jak dla mnie to się po prostu gubi w tym wszystkim. Kiedy policjantka mierzy się z zadaniem, dochodzi do kolejnej ofiary metra. Miasto- Sztokholm opanowuje panika oraz strach. Policja nadal nie ma żadnych poszlak, a Helena jest coraz bardziej sobie nie radzi. Czy uda się wyjaśnić sprawę? Czy Helena odzyska spokój?




Czytając tą książkę już w połowie domyślałam się kim jest morderca (częściowo zgadłam). Bardzo podobała mi się podróż walki o ponowny spokój i szczęście Heleny. Poczułam bardzo dużą empatię i pewnymi momentami było mi jej tak szkoda.



Na szczególną uwagę zasługuje narracja, która jest genialna. Wprowadziła mnie w ten tajemniczy, pełen niepokoju nastrój. Na czym polega wyjątkowość narracji? Książka nie ma jakby narratora. Wszystko opisane jest jakby raport- w każdym razie ja miałam takie odczucia. To śmieszne, ale tak się wkręciłam w nastrój i książkę, że nawet scenę kiedy zwykłe długopisy spadły na ziemie czytałam z niepokojem. Na początku nie mogłam się przyzwyczaić do tej narracji, ale potem było już normalnie.

W okładce bardzo spodobało mi się, że nazwisko i imię autorki jest połyskujące i w innym kolorze niż tytuł. Litery tytuły oraz autora są wytłaczane.
Każdy rozdział (tak jakby, bo nie ma wyraźnego podziału na rozdziały) rozpoczyna zdanie napisane wielkimi literami.

Helena odpędza tę myśl. Żyje, oddycha i jeśli na coś zasługuje, to na dobre samopoczucie.
- Dałam radę, Antonie- szepcze w nicość - Naprawdę sobie poradziłam.


To mój drugi kryminał na koncie (spokojnie, nie ostatni). Stałam się fanką tego gatunku. Lubię tą krople tajemniczości i niepokoju-  w tej książce go znalazłam. Mimo, że jednak akcja była wciągająca, to niektóre opisy były jak dla mnie bezsensu i można je było ominąć. Jednak książka nie jest zła -jest dosyć ciekawą pozycją. Jeżeli pojawi się kontynuacja- z przyjemnością po nią sięgnę. 














ZA EGZEMPLARZ DZIĘKUJĘ

PRZYRODNI BRAT Penelope Ward

PRZYRODNI BRAT Penelope Ward

Chcę, żebyś to przeczytała

k s i ą ż k a,   k t ó r a   d a j e   n a d z i e j ę   n a   c o ś   c o   nie istnieje. 




Musiałam pozwolić mu odejść. Pozwolić mu odejść.

Pierwszy raz w moje ręce trafiła książka Penelope Ward. Jestem tą książką oczarowana. Na początku uważałam, że wiem co się będzie działo. Niegrzeczny chłopak- dobra dziewczyna - romans- coś się stanie -powrót i happy end. Co prawda schemat pozostał, ale dużo się dzieje. I mimo, że nastawiałam się na zwykła prostą młodzieżówkę dostałam książkę, która ma w sobie pełno pięknych cytatów i jest w niej coś czarodziejskiego i niezwykłego za razem.



A ja od siedmiu lat nie mogę przestać myśleć o tobie.


Książka opowiada historię nastolatków Elec i Greta, którzy nie są rodzeństwem - o dziwo. Mieszkają razem przez jakiś czas i rodzi się miedzy nimi uczucie.


Tym razem miałam już niestety doświadczenie i wiedzę o tym, jak żyłam przez ostatnich siedem lat. Bez cienia wątpliwości wiedziałam, że jestem w nim beznadziejnie zakochana.

Dlaczego zaczęła, że książka daje nadzieję, na coś co nie istnieje? To moje osobiste odczucia. Bo nie wierzę w takie złączenie dusz i wielką miłość, w takie powroty. Może kiedyś lecz teraz to szczęśliwe zakończenie jest fajne, jakby go nie było na sto procent narzekałabym na ten brak, ale aktualnie zbyt szczęśliwe. Może to też warunkuje, że jestem po czytaniu kryminałów i nadal nie otrząsnęłam się.


 Naprawdę ją kocham. - Podniósł udręczone oczy ku niebu, a potem skierował je z powrotem na moją twarz. - Chcesz poznać prawdę? Ciebie też, do cholery, kocham. Chyba nie zdawałem sobie sprawy, jak bardzo, dopóki cię znowu nie zobaczyłem.   Kocha mnie?


Przyrodni brat bardzo przypomina mi November 9. Nie wiem czy to tylko moje spostrzeżenie, ale to przez to, że :
  1. główny bohater pisze książkę (autobiografię)- jak Ben
  2. jest rozstanie na większy okres czasu
  3. w czasie rozstania szukają ,,zastępczych" miłości
  4. ich pogodzenie, powrót
  5. rozpacz, bycie wrakiem człowieka, kiedy nie są razem
  6. Elec- ciężka historia rodzinna
  7. Greta jest dziewicą i opis pierwszego razu w książce Eleka bardzo przypomina mi N9
  8. chęć zemsty przy użyciu wykorzystania dziewczyny
  9. niespodziewane zakochanie






 Cała sztuka polega na tym, by zmusić swoje serce do otwartości, nawet jeśli jest złamane. Złamane serce wciąż bije. A jestem pewna, że jest cała masa mężczyzn, którzy chcieliby spróbowaliby je naprawić, gdybyś dała im szansę.






Czasami nie rozumiałam zachowania Grety. Kiedy ktoś cie krzywdzi, nie możesz być ciągle dla tego ktosia miła. A tu co Elec cokolwiek zrobi, nieważne jakie okropne rzeczy powie, ona poza nim świata nie widzi. Może to miłość? To świadczy za tym, że miłość faktycznie ogłupia.

Któregoś dnia dotrze do niego, że popełnił ogromny błąd. Przyjedzie tu, ty będziesz już dawno gdzieś indziej. 


Książka jak dla mnie to dobra podróbka November 9. Dobra podróba, ale nadal podróbka. Jeżeli nie masz porównania do N9, czytaj śmiało- myślę, że cie zachywci. Jednak kiedy jest się po lekturze N9 i czytasz Przyrodniego brata- tak jak ja po N9 będzie to dla ciebie miła odskocznia, nic nie pobije Colleen.

Warto zaznaczyć, że wzruszyłam się przy czytaniu książki napisanej przez Eleka, fajnie jest przeczytać coś z perspektywy męskiej.

272 strony fajnej książki, z pięknymi cytatami, które starałam się wybrać i podać niektóre. Warto poczytać dla cytatów, ponieważ książka jest nimi przepełniona.



Życie jest podobne do zabawy słowami, gdzie drobna zmiana może odsłonić nowe znaczenie. Życie może być kształtowane przez niedole albo przez błogosławieństwa. Wszystko zależy od tego, jak na nie spojrzysz. Dlatego choć książka zdawała się kiedyś zapowiadać tragiczną historię, ostatecznie zmieniła się w historię miłości, w daleki od doskonałości, ale jedyny w swoim rodzaju odlotowy romans.




 Za egzemplarz dziękuję

Pieśń Dawida Amy Harmon

Pieśń Dawida Amy Harmon

Czasem najważniejsze walki to te, których nie spodziewamy się wygrać





Pieśń Dawida to pięknie wydana książka, nawiązująca do Prawa Mojżesza (którego niestety nie czytałam, ale słyszałam od przyjaciółki bardzo pochlebne opinie) treścią oraz okładką.
Amy Harmon jest autorką bestsellerów New York Timesa. Na jej koncie znajdują się różne pozycje książkowe.
Mam dwie ulubione autorki książek tego typu :Colleen Hoover oraz Kim Holden. Po przeczytaniu tej książki do powyższych pisarek dorzucam Amy Harmon.


Zakochałam się w jej pisaniu i słowach!






W życiu ciągle walczymy, czy to o miejsce do siedzenia w autobusie, miejsce w kolejce, wyścigu do bankomatu, o dostanie pracy... to tylko mała część przykładów. Są osoby, które czerpią radość z walki, jest dla nich sensem życia. Tak właśnie jest w Pieśni Dawida. Tytułowy Dawid (nazywają go Tagiem) w walce odnajdywał siebie. Walczył od dzieciństwa, tak naprawdę o wszystko. Poprzez złe wybory stał się innym człowiekiem - impulsywnym, nerwowym, zbuntowanym nastolatkiem. Niczego mu nie brakuje, ma pieniądze, wygląd... świat stoi otworem, jednak... Wszystko się zmienia za sprawą śmierci jego siostry. Ten moment w książce najbardziej mnie wzruszył. W życiu Dawida zamiast walki pojawia się poczucie winy i rozpacz. Rozpacz tak wielka, tak olbrzymia, że prowadzi do prób samobójczych. Tak prób. Nie jednej. Tak to już jest, że po burzy wychodzi słońce i tak też jest w jego życiu. Spotyka Mojżesza (głównego bohatera Prawa Mojżesza), spotyka na swojej drodze miłość- Millie. Według mnie jest to trudna miłość, mimo całego kochania- nie jest łatwo. Kiedy wszystko się układa- nagle Tag znika, niewiadomo gdzie jest i dlaczego ucieka? Czy zostanie odnaleziony? A może sam wróci? Jedno wam powiem, czytając ten fragment uznałam go za dupka, frajera jakich mało. Moje zdanie się zmieniło- jak dowiedziałam się czym się kierował i co go do tego zmusiło. 

Książka przypomniała mi jakie książki lubię najbardziej- mowa o romansach. No i o żółtym druku, który jednak zawsze będzie wyżej niż białe strony.


Bardzo podobała mi się forma, lekko przypominała mi 13 powodów, ale tylko ze względu na to, że książka to jakby pamiętnik nagrywany na taśmy kaset. Pieśń Dawida poruszyła moje serce i moją głowę. Zapamiętam ją na długo. Płakałam, śmiałam się - przeżywałam każdą stronę. Muszę sięgnąć po Prawo Mojżesza, bo Mojżesz to super gość i bardzo go polubiłam. 











Okładka jest piękna. Na zdjęciu wygląda na białą, ale jest kremowa. Utrzymana w jednej tonacji. Bardzo mi się podoba.















309 stron dobrej, uczuciowej, przyjemnej i osobistej książki, 
polecam każdej wrażliwej duszy.


ZA EGZEMPLARZ DZIĘKUJĘ 

.


Tysiąc odłamków Ciebie

Tysiąc odłamków Ciebie

 

Tysiąc istnień 

Tysiąc możliwości

 

JEDNO przeznaczenie










tytuł polski: TYSIĄC ODŁAMKÓW CIEBIE
tytuł oryginału: A THOUSAND PIECES OF YOU
autor: CLAUDIA GRAY
ilość stron: 351
data wydania: maj 2017
wydawnictwo: JAGUAR


 

 Kiedyś na jednym z blogów recenzenckich (niestety nie podam nazwy, bo już nie pamiętam) przeczytałam, że są serie książek, o których nie chce się zapomnieć oraz takie o których nie chce się pamiętać. Do których książek zalicza się pozycja Claudii Gray? Zapraszam do recenzji :)

 



Podróże w czasie? Podróże do innego wymiaru? Co powiecie na perspektywę zobaczenia niesamowitych miejsc i odgrywaniu ról niczym ze snu? Wynalezienie urządzenia, dzięki któremu to jest możliwe udało się rodzicom Marguerite Caine- naukowcom, którzy całe życie poświecili na jego odkrycie. Kiedy jednak Firebird- to właśnie urządzenie wreszcie zaczyna działać- ginie jego wynalazca, tata Margeurite. Wszystkie poszlaki wskazują na młodego i uwaga przystojnego  pomocnika fizyków - Paula Markova, który kradnie Firebirda i ucieka do innego wymiaru. Młoda dziewczyna rusza w pościg. Co ją czeka? Moc atrakcji i przygód. Przenosi się i przeskakuje do innych alternatywnych światów.Czy uda jej się złapać morderce i udowodnić mu winę?
 Musicie sięgnąć po tę książkę!


Jeżeli macie mnie na bookstagramie (lovemorebooks) to wiecie,że na początku nie mogłam się mówiąc kolokwialnie wgryźć w fabułę. Męczyłam się okropnie przy pierwszych stronach jednak kiedy przeczytałam 30 stron nagle nie mogłam przestać czytać dalej. Fabuła jest tak doskonała, że nie sposób się oderwać. Jest to mimo, że lekka młodzieżówka to również bardzo ciekawa, niebanalna historia z romansem w tle, romansem z innych wymiarów. Zaskakująca powieść, która mnie nie zawiodła.


z życia okładkowej sroki
Okładka jest przepiękna, fotogeniczna i śliska. Nie wiem jak mam wytłumaczyć to, że jest śliska, ale chodzi mi o to,że nie jest papierowa, a inna w dotyku, odbija też światło. Bardzo mi się podoba. Nadruk liter jest porządny. Szata graficzna bardzo mi się podoba.

wydanie i druk
Wydanie jest solidne. Książka warta swojej ceny. Można powiedzieć, że taka konkretna pozycja.








A jak u was? Czytaliście? Macie w planach? Czy może kompletnie nie wasze klimaty?


ZA EGZEMPLARZ DZIĘKUJĘ WYDAWNICTWU JAGUAR, KONIECZNIE ZAJRZYJCIE NA ICH STRONĘ I ZOBACZCIE NOWOŚCI! Link do strony wydawnictwa
Bóg w wielkim mieście

Bóg w wielkim mieście



„Bo góry mogą przeminąć i wzgórza mogą się zachwiać, lecz moja łaskawość nie przeminie i moje przymierze pokoju się nie zachwieje!- mówi Pan, który obdarza cie miłością.” (Iz 54,10)



Dawno nie czytałam tak wartościowej i mądrze napisanej książki- a o jakiej książce mowa? Książka, która chwyciła mnie za serce i zmusiła do myślenia to „Bóg w wielkim mieście” Katarzyny Olubińskiej. Autorkę tej znakomitej lektury na pewno znacie z programu Dzień Dobry TVN. Pani Katarzyna z zawodu jest dziennikarką. Rzadko spotyka się ludzi, którzy bez problemu opowiadają i przyznają się do wiary w Boga. Z tyłu książki w opisie znajdziemy słowa : „Zmysłowa opowieść o Duchu z wielkim miastem tętniącym w tle.” Zgadzam się z tym zdaniem całkowicie. Zmysłowa książka poruszająca tematy i te poważne jak i te zwyczajne.





„Bóg w wielkim mieście” jest książka wydaną w niepospolity sposób. Jest to zbiór 15 wywiadów z autorką. Jak kiedyś wspominałam nie lubię książek wydanych inaczej niż normalne, lubię podział na rozdziały z jasnym spisem treści. Jednak ta lektura mimo, że nie lubię takich form to nagle kompletnie mi to nie przeszkadzało- świadczy to tylko, że treść jest znakomita. Pytania są konkretne a odpowiedzi Katarzyny Olubińskiej rzetelne i niekoloryzowane- bardzo podobało mi się, że sytuacje ujęte w odpowiedziach są bardzo rzeczywiste i nic nie jest ukrywane. Autorka mówi jak jest- mówi brutalną niekiedy prawdę. Tu zwrócić uwagę muszę na to co  najbardziej mi się spodobało- pytania o miłość, odpowiedzi treściwe, uczuciowe, z nutką poezji. Przed zbiorem pytań i odpowiedzi znajduje się parę słów od autorki. Bardzo na plus przypadł mi pomysł rozdzielenia na poszczególne miasta np. miasto aktorów, sportowców itd. i zaangażowaniu do wywiadów inne znane osoby. Ich odpowiedzi także mi się podobały.




Książka jest w dobrym tonie i smaku. Mimo, że o Bogu to według mnie dla wszystkich- nie tylko wierzących.

Poruszyły mnie słowa o stracie dziecka, o jej modlitwie, o życiu.
„Bóg w wielkim mieście” sprawia, ze chcemy się zatrzymać, zmienić bieg- uwielbiam takie książki.



Okładka i wydanie

Pokuszę się stwierdzeniem, że jest to najładniej wydana książka jaką mam na półce. Gama kolorystyczna, czcionki, okładka, cytaty pisane jakby markierem- to wszystko wpisuje się w mój gust. Na pochwałę zasługuje fakt, że lektura jest wyposażona w dwie zakładki-tasiemki.


Zapraszam was na bloga prowadzonego przez panią Katarzynę i od którego na dobrą sprawę wszystko się zaczęło :)
 blog Bóg w wielkim mieście
Egzemplarz można nabyć jedynie za pośrednictwem strony
link do strony wydawnictwa




Na koniec standardowe pytanie Czy polecam? 

Tak i uwaga! Jak dobrze wiecie jestem czepialska do granic możliwości- jednak w tej książce nie mam się do czego przyczepić! Dla autorki, wydawców, wszystkich osób biorących udział w tym projekcie! -
WIELKIE BRAWA!







ZA  EGZEMPLARZ DZIĘKUJĘ WYDAWNICTWU WAM


PRZEBUDZENIE MORFEUSZA

PRZEBUDZENIE MORFEUSZA

Trzecia, niestety ostatnia część Mafijnej miłości najbardziej mi się podobała. Jest w największym stopniu dojrzała, pełna emocji i niespodzianek. K.N. Haner pozostawiła mi niedosyt. Z chęcią przeczytałabym kolejną część historii Cass i Adama.Jest to najlepsza i najgrubsza zarazem lektura z całej serii.

Szczęście to miłość. Szczęście to mieć przy sobie ludzi, których się kocha. Można błądzić w ciemności, bać się przyszłość, mieć sobie za złe przeszłość, ale jeśli masz kogoś, kto cie kocha, wspiera i zrobi dla ciebie wszystko, to nic więcej się nie liczy
Akcja dzieje się 3 lata po wydarzeniach z Koszmaru Morfeusza. Cassandra po zniknięciu Adama stara się ułożyć życie na nowo - zajmuje się Tommym- jej dwuletnim synkiem, znajduje prace i o dziwo stara się ustabilizować. Tu na arenę wraca Filip, bohater wspomniany w pierwszej części. Cass mimo, że Filip wydaje się czułym mężczyzną, nie może zapomnieć o Adamie.  Po trzech latach niby przypadkiem Adam pojawia się u niej w pracy. Wszystko zaczyna się na nowo: powraca Eros, organizacja, która chce zniszczyć życie, tym razem nie tylko jej, ale także syna.

Bardzo podobała mi się zmiana jaka zaszła w Morfeuszu. Kiedy wyznał miłość synowi albo Cass miękło mi serce.

„Adam kogoś kocha… Kocha cząstkę mnie, która jest w Tommym. Nie… Na pewno nie. Kocha go jako swoje dziecko i nie dostrzega w nim tego co ja.”


Seks nadal pełni dużą rolę w książce, jednak w tej części nie był on tak brutalny jak w Koszmarze Morfeusza. Nie odrzucał mnie tak jak w drugiej części, nie jest tak wyuzdany.

„Przebudzenie Morfeusza” jest bardzo dokładnie zaplanowaną książką. Widać, że autorka włożyła w nią dużo pracy. Wszystkie elementy doskonale ze sobą współgrają. Język jest dopracowany. Przez natłok akcji nie sposób się oderwać. Każda strona niesie za sobą jakąś tajemnice.  Pokazuje, że nie można ufać każdemu, że świat mimo, że jest piękny jest także zły, obłudny, pełen przemocy.

Koniec nie jest typowym happy Endem, a raczej nie dokończoną historią. Uwielbiam takie zabiegi w książkach, chociaż z drugiej strony nie wiem jak potoczyły się ich dalsze losy.
Książka przepełniona jest cytatami i złotymi myślami, co bardzo lubię. Koniec jest również dramatyczny, przepełniony emocjami. Jest to ulubiona część książki. Cytaty i słowa w nim zawarte poruszyły moje serce.

Tęsknimy za tymi, których kochamy. Kochaj ją do końca życia, ale tak jakby już jej ie było. Ona jest teraz moja.
Z życia okładkowej sroki
Nie mogę przejść obojętnie. Okładka tej części podobała mi się najbardziej.  Kocham kiedy książki z serii ze sobą współgrają- tak jest w tym przypadku.
Sny, Koszmar i Przebudzenie Morfeusza pięknie prezentują się razem. A na półce wyglądają doskonale.



Gratuluję autorce świetnej serii! (link do jej ig - instagram K.N.haner)
Polecam tą serię. Znajdziemy w niej tajemnice, miłość, seks, mafie, zwroty akcji, fałszywych przyjaciół, niebezpieczeństwo, prawdziwą przyjaźń, oddanie, porwania, chorą miłość… 

Mimo, że po drugiej części byłam sceptycznie nastawiona, to po tej mogę stwierdzić, że KOCHAM Mafijną milość.

Jeżeli chcesz przeczytać o poprzednich seriach, kliknij w link : Sny Morfeusza Koszmar Morfeusza

Za egzemplarz dziękuję






UBUNTU MOTOCYKLOWA ODYSEJA SAMOTNEJ KOBIETY PRZEZ AFRYKĘ

UBUNTU MOTOCYKLOWA ODYSEJA SAMOTNEJ KOBIETY PRZEZ AFRYKĘ

„Zbyt często postrzegamy siebie jako odrębne indywidualności, podczas gdy w rzeczywistości funkcjonujemy wewnątrz sieci powiązań i to, co robimy, ma wpływ na cały świat. Ilekroć czynisz dobro, ono się rozprzestrzenia; służy całej ludzkości”                       Desmond Tutu







Ubuntu: Motocyklowa odyseja samotnej kobiety przez Afrykę
Heather Ellis


Pierwszy raz czytam książkę podróżniczą, napisaną przez jej główną bohaterkę i muszę powiedzieć, że taka forma przypadła mi do gustu.


Heather Ellis to trzydziestoletnia kobieta, która z dnia na dzień postanawia zmienić swoje życie. Postanawia przemierzyć w pojedynkę Czarny Ląd na motorze.  Śmiesznym faktem jest to, że nigdy nie postawiła nogi w Afryce, ani nie brała udziału w takich długich podróżach na motorze. Razem ze swoją przyjaciółką- Yamahą TT600 wyrusza w niełatwą wyprawę. Heather poświęca oszczędności w przygotowanie się do podrózy życia. Książka opowiada o jej 15 miesięcznej drodze do marzeń. W czasie tej przygody Ellis zwiedza wiele miejsc, próbuje nowych potraw, poznaje nowe osoby, nie obywa się również bez żadnych konfliktów i chwil zwątpienia. Z każdą kolejną stroną coś się dzieje- jest tu mnóstwo szczęśliwych zbiegów okoliczności, przypadków i poczciwych osób, które służyły pomocą. Myślę, że to dzięki jej wytrwałości i wiary i nie poddawaniu się skutkowało sukcesem wyprawy.

Yamaha TT600 - środek transportu Heather


Podróże a zwłaszcza samotne umożliwiają nam poznanie swojego prawdziwego ja. Czas spędzony samemu zmusza nas do refleksji, do poznania siebie. Tak właśnie było w przypadku Ellis. Książka sprawiła, że jestem dumna i pełna podziwu dla autorki, ponieważ pokazała, że kobiety są niesłusznie nazywane „słabą płcią”. Determinacja podróżniczki jest tak niesamowita, że aż niemożliwa! Nie wiem czy znajdzie się ktoś, kto dorówna jej pomysłowością i dążeniem do celu! W książce znajdziemy dużą ilość ciekawych myśli i zapadających w pamięci cytatów.


Teraz trochę o wydaniu;
Spodobała mi się forma- mapki, podział na rozdziały podróży, ciekawe początki rozdziałów, grafika. Ta lektura jest wydana bardzo przejrzyście. Moim zdaniem niezwykle wpłynęło to na szybkość jej czytania i całokształt.  Dosyć ciekawym zabiegiem jest to, że przy każdym rozdziale jest krótki cytat lub zdanie od autorki- sprawia to, że powieść jest bardzo dopracowana i widać zaangażowanie w jej wydanie. Ponad to podobały mi się małe ikonki, które oddzielają epizody. Okładka to mistrzostwo! Jest to najładniejsza grafika książki podróżniczej, którą widziałam. Kolory oraz napisy przyciągają uwagę.


Mały minus;
Nie lubię dat i nazw własnych. W tej książce troszkę tego jest. Wiem, że jest to powieść podróżnicza i nie da się tego ominąć-jednak mi to przeszkadza i lekko się przy tym męczyłam. Ale biorąc pod uwagę specyfikację książki, to naprawdę niewielki minus i tylko takie czepialskie osoby jak ja zwrócą na to uwagę.


Podsumowanie i ocena;
Książkę przeczytałam szybko i była to przyjemna wspólna z Ellis podróż. Miło spędziłam czas czytając, i co najważniejsze nie nudziłam się. Na każdej stronie bohaterka miała różne przygody, poznawała siebie oraz rozwiązywała problemy. Moja ocena jest pozytywna. Czekam na kontynuacje i mam nadzieję, że nie zawiodę się i również mi się spodoba.



Za egzemplarz dziękuję WYDAWNICTWO KOBIECE








Copyright © 2014 lovemore , Blogger