Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kochamczytać. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kochamczytać. Pokaż wszystkie posty
Niepowszedni W potrzasku Justyna Drzewicka

Niepowszedni W potrzasku Justyna Drzewicka

Zauważyłam w trylogiach, że każdy tom jest lepszy od poprzedniego. Tak jest i tu.
Kiedy pisałam recenzje pierwszej księgi miałam sceptyczne nastawienie, narzekałam na akcje, trochę na fabułę, tylko oszczędziłam bohaterów. W potrzasku księdze drugiej nie mam do czego w treści się przyczepić. Dzieje się dużo, bohaterowie nadal muszą uciekać przed Łowcami, a  w ich szeregach kryje się zdrajca. Ten fakt rodzi konflikty i nieporozumienia. Przyjaciele muszą drugi raz zjednoczyć się i poradzić sobie z niebezpieczeństwem. Młodzi ludzie ciągle pragną wolności. Najważniejsze pytanie w tej księdze brzmi: Kim jest zdrajca? 


Tym razem, bardzo wam polecam Niepowszednich. 
Ta książka udowodniła, że debiut Justyny Drzewickiej jest doskonałym debiutem. Akcja książki ze strony na stronę robi się coraz bardziej ciekawsza, dużo rzeczy zaskakuje i dużo pozostawia do myślenia. Bohaterowie, których wychwalałam w pierwszej księdze nadal są świetnie opisani, a ich problemy udowadniają, że mimo posiadanych darów nadal są pozostają nastolatkami. Uwielbiam czytać o prawdziwej przyjaźni, a w tej książce jej nie brakuje. Nastolatkowie, każdy z pozoru inny, różnią się wyglądem, mocami, charakterem- to w chwili zagrożenia potrafią stanąć za sobą murem. Tutaj wspomnę o postaci Welesa, który ciągle czyha na Niepowszednich. Ten bohater jest wykreowany na czarny charakter i powiem wam, że to najgłębszy odcień czerni. Weles pogrążony rządzą nie cofnie się przed niczym- jest nieobliczalny a nawet jak dla mnie psychiczny. 

Nawet wątek miłosny, który nie podobał mi się w Porwanie przestał mi przeszkadzać.

Przy recenzji pierwszej książki z serii Niepowszednich zapomniałam dodać, że w każdej księdze znajdują się mapki- co ja uwielbiam. Daje to fajny obraz miejsca, w którym dzieje się fabuła- jest to na plus. W Porwaniu wszystko dzieje się w dłuższym przedziale czasu niż w W Potrzasku. 

Podsumowując- polecam, odnajdą się w niej młodzi ludzie oraz ci starsi- jednym zdaniem : ci którzy lubią fantastykę.


Na koniec zapraszam was do recenzji księgi pierwszej 

A mi nie pozostaje nic innego jak zabrać się za ostatnią część- mam nadzieję, że zakończenie będzie takie jak myślę.

ZA EGZEMPLARZ DZIĘKUJĘ WYDAWNICTWU

Goodbye days Jeff Zentner

Goodbye days Jeff Zentner

ilość stron :429



Śmierć kradnie wszystko poza naszymi historiami
Jim Harrison

Ta książka najpierw was przygnębi potem pocieszy a z całą pewnością zmieni

- te słowa widnieją na górze okładki. Ja bym lekko zmodyfikowała to zdanie i brzmiało by ono wtedy tak:

Ta książka najpierw was zirytuje, potem się wkurzycie, jeszcze potem przygnębicie, potem podniesiecie, będzie wam żal i potem nie będziecie się mogli od niej oderwać a na końcu was zmieni i uznacie, że ta książka jest naprawdę mądra


Z pewnością znacie, a może nawet mieszkacie w małym miasteczku, w którym jak to w małych miasteczkach bywa każdy się zna i  każdy ma wyrobioną opinie. W takim miasteczku właśnie mieszka 
Carver Briggs- siedemnastolatek, który pracuje w księgarni. Pewnego razu Carver po pracy czeka na swoich przyjaciół i wysyła do nich sms. Gdyby wiedział, co będzie z tym się wiązało - na pewno by się powstrzymał. Niefortunnym trafem nastolatek zostaje oskarżony o spowodowanie śmierci jego trójki najlepszych przyjaciół, z którymi dzielił się wszystkimi sekretami. Jeden z ojców przyjaciół jest sędzią, z tego co wiadomo wpływowym i  kieruje sprawę do prokuratury. To dopiero początek problemów. Chłopak zostaje zmuszony, aby bronić swojej niewinności oraz musi dać sobie radę ze znajomymi, którzy go odrzucają i jeszcze z milionem innych spraw, które na niego spadają. Zwykły sms zmienił życie Carverowi oraz odebrał je jego przyjaciołom. Czy świat Carvera poskłada się na nowo?


Książka Goodbye Days jest książką, przy której płakałam, patrzyłam z niedowierzaniem i zgrzytałam zębami. 

Problem ukazany w tej pozycji czasami mnie irytował - było to jak dla mnie robienie z igły widły. Zarzut postawiony Carverowi był po prostu bez sensu i mocno przekoloryzowany. 
Niektóre ze scen wywołały we mnie poczucie bezsilności- sytuacja prawna chłopaka miejscami jest naprawdę bez wyjścia, czasami ja sama nie wiedziałabym jak się bronić i odpowiadać na zarzuty. 
Były fragmenty, że się śmiałam na głos - uwielbiam to w książkach. 
Przez większość książki czułam empatię do głównego bohatera, w pewien sposób się z nim zżyłam. Carver jest bardzo dobrze napisanym bohaterem. Jeff Zentenr sprawił, że z chęcią poznałabym w rzeczywistości Carvera- był on szczery i bardzo uczciwy,  a także w pewien sposób bardzo dojrzały- to jak poradził sobie z tą sprawą było nieziemskie.  Bardzo podobała mi się postać Georgie- jego siostry, która broniła go tak zaciekle, że aż robiło mi się ciepło na sercu. Nienawidzę sędzi Edwardsa, stary buc, denerwował mnie cholernie. To mój antybohater, szukał czegoś czego nie ma... szkoda gadać.


Goodbye Days zachwyca okładką. Bardzo lubię grafiki bez postaci- tło, napis mi wystarczy. Motyw podania tytułu oraz autora, kropki jak z messengera i jakby złamanie bardzo nawiązuje do tematu książki. Dzieło Jeffa jest pięknie wydane, a przy tym konkretne i solidne.

Czy polecam?

Myślę, że to obowiązkowa lektura dla fanów młodzieżówek. Jednak uwaga, nie ma w niej schematycznego romansu takich lektur- co jak dla mnie jest bardzo na plus. Książka zaskakuje, zmusza do refleksji, sprawia, że na błahe sprawy patrzymy inaczej. 


Po przeczytaniu tej książki wiem jedno....
n i g d y    n i e    b ę d ę    u ż y w a ć    t e l e f o n u   p o d c z a s    j a z d y    s a m o c h o d e m


ZA EGZEMPLARZ DZIĘKUJĘ WYDAWNICTWU









TAK SOBIE WYOBRAŻAŁAM ŚMIERĆ JOHANNA MO

TAK SOBIE WYOBRAŻAŁAM ŚMIERĆ JOHANNA MO


p r z e s z ł o ś ć   c z a s e m   s p a d a   n a   n a s   n i c z y m   c i e m n a   z a s ł o n a.

w  takich chwilach możemy albo odwrócić się od świata, albo spróbować ją zerwać.




S t r a t a- to słowo przewija się przez całą książkę. Helena Mobacke jest sławną, doskonałą w tym co robi policjantką. Mimo świetnych wyników i pracy, jej życie osobiste się sypie. Helena t r a c i  syna i męża, powoli też traci sama siebie. Chce i próbuje zabić siebie, ale nie potrafi... Cierpienie, rozpacz... mimo wszystko chce żyć.
 Po przerwie (burzliwej dla niej) wraca do pracy i  tam o dziwo i o losie: ma poprowadzić sprawę, gdzie śmierć zabiera pewnego młodego chłopaka. Zostaje on zabity przez nadjeżdżający pociąg. Sprawa była by na tyle prosta, gdyby nie świadkowie, którzy uważają, że to nie był wypadek, a chłopak został wepchnięty. Helena podchodzi do sprawy bardzo osobiście, patrzy przez pryzmat siebie jako rodzica, które straciło dziecko. Nie potrafi jasno ocenić sytuacji, jak dla mnie to się po prostu gubi w tym wszystkim. Kiedy policjantka mierzy się z zadaniem, dochodzi do kolejnej ofiary metra. Miasto- Sztokholm opanowuje panika oraz strach. Policja nadal nie ma żadnych poszlak, a Helena jest coraz bardziej sobie nie radzi. Czy uda się wyjaśnić sprawę? Czy Helena odzyska spokój?




Czytając tą książkę już w połowie domyślałam się kim jest morderca (częściowo zgadłam). Bardzo podobała mi się podróż walki o ponowny spokój i szczęście Heleny. Poczułam bardzo dużą empatię i pewnymi momentami było mi jej tak szkoda.



Na szczególną uwagę zasługuje narracja, która jest genialna. Wprowadziła mnie w ten tajemniczy, pełen niepokoju nastrój. Na czym polega wyjątkowość narracji? Książka nie ma jakby narratora. Wszystko opisane jest jakby raport- w każdym razie ja miałam takie odczucia. To śmieszne, ale tak się wkręciłam w nastrój i książkę, że nawet scenę kiedy zwykłe długopisy spadły na ziemie czytałam z niepokojem. Na początku nie mogłam się przyzwyczaić do tej narracji, ale potem było już normalnie.

W okładce bardzo spodobało mi się, że nazwisko i imię autorki jest połyskujące i w innym kolorze niż tytuł. Litery tytuły oraz autora są wytłaczane.
Każdy rozdział (tak jakby, bo nie ma wyraźnego podziału na rozdziały) rozpoczyna zdanie napisane wielkimi literami.

Helena odpędza tę myśl. Żyje, oddycha i jeśli na coś zasługuje, to na dobre samopoczucie.
- Dałam radę, Antonie- szepcze w nicość - Naprawdę sobie poradziłam.


To mój drugi kryminał na koncie (spokojnie, nie ostatni). Stałam się fanką tego gatunku. Lubię tą krople tajemniczości i niepokoju-  w tej książce go znalazłam. Mimo, że jednak akcja była wciągająca, to niektóre opisy były jak dla mnie bezsensu i można je było ominąć. Jednak książka nie jest zła -jest dosyć ciekawą pozycją. Jeżeli pojawi się kontynuacja- z przyjemnością po nią sięgnę. 














ZA EGZEMPLARZ DZIĘKUJĘ

Poradnik Jima Manneya

Poradnik Jima Manneya





Teraz opowiem wam o następnej książce, która jest w pewien sposób wskazówką, poradnikiem -Jak się modlić? A na to pytanie odpowiada Św. Ignacy. 
Mowa o książce Jima Manneya - Prosta modlitwa, która zmienia życie.



Jest to krótka, zwięzła książka, która w paru krokach pomaga utrzymać relacje z Bogiem. Nie zachwyciła mnie formą i wydaniem jak poprzednia pozycja. Myślę, że poprzednia książka bardziej wpada w gusta młodych osób. Kiedy zapytałam babci, którą z książek przeczytałaby jako pierwszą- odpowiedziała bez wahania, że książkę Jimiego. Dlatego podtrzymuję swoje zdanie, że ta książka jest dla osób w starszym wieku. 
Uwielbiam, kiedy w książkach znajdują się cytaty- w tej znajdziecie ich od groma. Są tu cytaty z Pisma Świętego, ale także innych autorów np. Emily Dickens. Książkę można także uznać za naukową, ponieważ dowiadujemy się o wierze Ignacjańskiej. Najbardziej przypadł mi do gustu rozdział/krok poświęcony Wdzięczności. Słowa, które tam się znajdują bardzo wpływają na postrzeganie swojego życia. 

 Poprzednia książka, o której mówię : Bóg w wielkim mieście


 
Jeżeli chcecie zakupić swój egzemplarz lub komuś np. babci go sprezentować można to zrobić za pośrednictwem :
 link do wydawnictwa


ZA EGZEMPLARZ DZIĘKUJĘ WYDAWNICTWU WAM




PRZEBUDZENIE MORFEUSZA

PRZEBUDZENIE MORFEUSZA

Trzecia, niestety ostatnia część Mafijnej miłości najbardziej mi się podobała. Jest w największym stopniu dojrzała, pełna emocji i niespodzianek. K.N. Haner pozostawiła mi niedosyt. Z chęcią przeczytałabym kolejną część historii Cass i Adama.Jest to najlepsza i najgrubsza zarazem lektura z całej serii.

Szczęście to miłość. Szczęście to mieć przy sobie ludzi, których się kocha. Można błądzić w ciemności, bać się przyszłość, mieć sobie za złe przeszłość, ale jeśli masz kogoś, kto cie kocha, wspiera i zrobi dla ciebie wszystko, to nic więcej się nie liczy
Akcja dzieje się 3 lata po wydarzeniach z Koszmaru Morfeusza. Cassandra po zniknięciu Adama stara się ułożyć życie na nowo - zajmuje się Tommym- jej dwuletnim synkiem, znajduje prace i o dziwo stara się ustabilizować. Tu na arenę wraca Filip, bohater wspomniany w pierwszej części. Cass mimo, że Filip wydaje się czułym mężczyzną, nie może zapomnieć o Adamie.  Po trzech latach niby przypadkiem Adam pojawia się u niej w pracy. Wszystko zaczyna się na nowo: powraca Eros, organizacja, która chce zniszczyć życie, tym razem nie tylko jej, ale także syna.

Bardzo podobała mi się zmiana jaka zaszła w Morfeuszu. Kiedy wyznał miłość synowi albo Cass miękło mi serce.

„Adam kogoś kocha… Kocha cząstkę mnie, która jest w Tommym. Nie… Na pewno nie. Kocha go jako swoje dziecko i nie dostrzega w nim tego co ja.”


Seks nadal pełni dużą rolę w książce, jednak w tej części nie był on tak brutalny jak w Koszmarze Morfeusza. Nie odrzucał mnie tak jak w drugiej części, nie jest tak wyuzdany.

„Przebudzenie Morfeusza” jest bardzo dokładnie zaplanowaną książką. Widać, że autorka włożyła w nią dużo pracy. Wszystkie elementy doskonale ze sobą współgrają. Język jest dopracowany. Przez natłok akcji nie sposób się oderwać. Każda strona niesie za sobą jakąś tajemnice.  Pokazuje, że nie można ufać każdemu, że świat mimo, że jest piękny jest także zły, obłudny, pełen przemocy.

Koniec nie jest typowym happy Endem, a raczej nie dokończoną historią. Uwielbiam takie zabiegi w książkach, chociaż z drugiej strony nie wiem jak potoczyły się ich dalsze losy.
Książka przepełniona jest cytatami i złotymi myślami, co bardzo lubię. Koniec jest również dramatyczny, przepełniony emocjami. Jest to ulubiona część książki. Cytaty i słowa w nim zawarte poruszyły moje serce.

Tęsknimy za tymi, których kochamy. Kochaj ją do końca życia, ale tak jakby już jej ie było. Ona jest teraz moja.
Z życia okładkowej sroki
Nie mogę przejść obojętnie. Okładka tej części podobała mi się najbardziej.  Kocham kiedy książki z serii ze sobą współgrają- tak jest w tym przypadku.
Sny, Koszmar i Przebudzenie Morfeusza pięknie prezentują się razem. A na półce wyglądają doskonale.



Gratuluję autorce świetnej serii! (link do jej ig - instagram K.N.haner)
Polecam tą serię. Znajdziemy w niej tajemnice, miłość, seks, mafie, zwroty akcji, fałszywych przyjaciół, niebezpieczeństwo, prawdziwą przyjaźń, oddanie, porwania, chorą miłość… 

Mimo, że po drugiej części byłam sceptycznie nastawiona, to po tej mogę stwierdzić, że KOCHAM Mafijną milość.

Jeżeli chcesz przeczytać o poprzednich seriach, kliknij w link : Sny Morfeusza Koszmar Morfeusza

Za egzemplarz dziękuję






KOSZMAR MORFEUSZA

KOSZMAR MORFEUSZA

To co dzieje się w tej cześci przechodzi ludzkie pojęcie. Od razu mówię, że dla mnie to za mocne. W książce na każdej stronie się coś dzieję. Na akcje nie można narzekać.  W poprzedniej recenzji narzekałam, że nic się nie wyjaśniło-zwracam honor, w Koszmar Morfeusza już na około 20 stronie autorka prawie wszystko wyjaśnia. Ale to czego się dowiedziałam, jeszcze bardziej komplikuje i tak skomplikowaną historię Cass i Adama. 



Druga część Mafijnej miłości budzi we mnie wiele emocji, pełno w niej grozy. Był moment, że musiałam robić sobie przerwy, by przetworzyć informację, poukładać  je w głowię i ochłonąć.  Ten erotyk jest pełny obłudy, seksu, nielegalnych interesów „seks i kasa”. 


 Nie mogę zrozumieć postawy Adama i mam nadzieję, że w trzeciej części się „ogarnie” i przestanie mnie irytować.Za to jestem pełna podziwu dla Cassandry, okazała się odważną kobietą. Czasami sama wplątuje się w kłopoty jednak wszystkie jej działania są w imię miłości. Nie mam pojęcia jak ona w niektórych sytuacjach zachowuje zimną krew.  Bardzo mi jej szkoda i jest mi przykro, bo wydaje się niewłaściwą osobą w niewłaściwym miejscu. Po tej serii ją polubiłam. 
Autorka tak umiejętnie napisała tą serię, że od razu muszę sięgnąć po część trzecią.

Warto zwrócić uwagę na wątki poboczne. K.N. Haner porusza problemy rodzinne, śmierć, chorobę, zmaganie się z ułomnością.

A i bardzo podobają mi się w książce miejsce na notatki na końcu. Mi osobiście szkoda pisać w książkach, ale tak fajnie to wygląda :D

O okładce i wydaniu nie będę wspominać, bo pisałam już o tym w pierwszym poście o pierwszej części Sny Morfeusza. 




Jak dla mnie książka jest za mocna, niektóre sceny są po prostu straszne. Nie jestem aż tak wielką fanką tego typu opisów, jednak to kwestia gustu. Na pewno są osoby, którym będzie nawet za mało i uznają książkę za mało przerażającą.

Zapraszam do recenzji części 1  SNY MORFEUSZA (wystarczy kliknąć w link- Kinga informatyk)

Czasami fajnie jest się przestraszyć :D
Czas zabrać się za część 3, już nie mogę się doczekać!


Za egzemplarz dziękuję EDITIO




UBUNTU MOTOCYKLOWA ODYSEJA SAMOTNEJ KOBIETY PRZEZ AFRYKĘ

UBUNTU MOTOCYKLOWA ODYSEJA SAMOTNEJ KOBIETY PRZEZ AFRYKĘ

„Zbyt często postrzegamy siebie jako odrębne indywidualności, podczas gdy w rzeczywistości funkcjonujemy wewnątrz sieci powiązań i to, co robimy, ma wpływ na cały świat. Ilekroć czynisz dobro, ono się rozprzestrzenia; służy całej ludzkości”                       Desmond Tutu







Ubuntu: Motocyklowa odyseja samotnej kobiety przez Afrykę
Heather Ellis


Pierwszy raz czytam książkę podróżniczą, napisaną przez jej główną bohaterkę i muszę powiedzieć, że taka forma przypadła mi do gustu.


Heather Ellis to trzydziestoletnia kobieta, która z dnia na dzień postanawia zmienić swoje życie. Postanawia przemierzyć w pojedynkę Czarny Ląd na motorze.  Śmiesznym faktem jest to, że nigdy nie postawiła nogi w Afryce, ani nie brała udziału w takich długich podróżach na motorze. Razem ze swoją przyjaciółką- Yamahą TT600 wyrusza w niełatwą wyprawę. Heather poświęca oszczędności w przygotowanie się do podrózy życia. Książka opowiada o jej 15 miesięcznej drodze do marzeń. W czasie tej przygody Ellis zwiedza wiele miejsc, próbuje nowych potraw, poznaje nowe osoby, nie obywa się również bez żadnych konfliktów i chwil zwątpienia. Z każdą kolejną stroną coś się dzieje- jest tu mnóstwo szczęśliwych zbiegów okoliczności, przypadków i poczciwych osób, które służyły pomocą. Myślę, że to dzięki jej wytrwałości i wiary i nie poddawaniu się skutkowało sukcesem wyprawy.

Yamaha TT600 - środek transportu Heather


Podróże a zwłaszcza samotne umożliwiają nam poznanie swojego prawdziwego ja. Czas spędzony samemu zmusza nas do refleksji, do poznania siebie. Tak właśnie było w przypadku Ellis. Książka sprawiła, że jestem dumna i pełna podziwu dla autorki, ponieważ pokazała, że kobiety są niesłusznie nazywane „słabą płcią”. Determinacja podróżniczki jest tak niesamowita, że aż niemożliwa! Nie wiem czy znajdzie się ktoś, kto dorówna jej pomysłowością i dążeniem do celu! W książce znajdziemy dużą ilość ciekawych myśli i zapadających w pamięci cytatów.


Teraz trochę o wydaniu;
Spodobała mi się forma- mapki, podział na rozdziały podróży, ciekawe początki rozdziałów, grafika. Ta lektura jest wydana bardzo przejrzyście. Moim zdaniem niezwykle wpłynęło to na szybkość jej czytania i całokształt.  Dosyć ciekawym zabiegiem jest to, że przy każdym rozdziale jest krótki cytat lub zdanie od autorki- sprawia to, że powieść jest bardzo dopracowana i widać zaangażowanie w jej wydanie. Ponad to podobały mi się małe ikonki, które oddzielają epizody. Okładka to mistrzostwo! Jest to najładniejsza grafika książki podróżniczej, którą widziałam. Kolory oraz napisy przyciągają uwagę.


Mały minus;
Nie lubię dat i nazw własnych. W tej książce troszkę tego jest. Wiem, że jest to powieść podróżnicza i nie da się tego ominąć-jednak mi to przeszkadza i lekko się przy tym męczyłam. Ale biorąc pod uwagę specyfikację książki, to naprawdę niewielki minus i tylko takie czepialskie osoby jak ja zwrócą na to uwagę.


Podsumowanie i ocena;
Książkę przeczytałam szybko i była to przyjemna wspólna z Ellis podróż. Miło spędziłam czas czytając, i co najważniejsze nie nudziłam się. Na każdej stronie bohaterka miała różne przygody, poznawała siebie oraz rozwiązywała problemy. Moja ocena jest pozytywna. Czekam na kontynuacje i mam nadzieję, że nie zawiodę się i również mi się spodoba.



Za egzemplarz dziękuję WYDAWNICTWO KOBIECE








Copyright © 2014 lovemore , Blogger