Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dobra książka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dobra książka. Pokaż wszystkie posty
Niepowszedni W potrzasku Justyna Drzewicka

Niepowszedni W potrzasku Justyna Drzewicka

Zauważyłam w trylogiach, że każdy tom jest lepszy od poprzedniego. Tak jest i tu.
Kiedy pisałam recenzje pierwszej księgi miałam sceptyczne nastawienie, narzekałam na akcje, trochę na fabułę, tylko oszczędziłam bohaterów. W potrzasku księdze drugiej nie mam do czego w treści się przyczepić. Dzieje się dużo, bohaterowie nadal muszą uciekać przed Łowcami, a  w ich szeregach kryje się zdrajca. Ten fakt rodzi konflikty i nieporozumienia. Przyjaciele muszą drugi raz zjednoczyć się i poradzić sobie z niebezpieczeństwem. Młodzi ludzie ciągle pragną wolności. Najważniejsze pytanie w tej księdze brzmi: Kim jest zdrajca? 


Tym razem, bardzo wam polecam Niepowszednich. 
Ta książka udowodniła, że debiut Justyny Drzewickiej jest doskonałym debiutem. Akcja książki ze strony na stronę robi się coraz bardziej ciekawsza, dużo rzeczy zaskakuje i dużo pozostawia do myślenia. Bohaterowie, których wychwalałam w pierwszej księdze nadal są świetnie opisani, a ich problemy udowadniają, że mimo posiadanych darów nadal są pozostają nastolatkami. Uwielbiam czytać o prawdziwej przyjaźni, a w tej książce jej nie brakuje. Nastolatkowie, każdy z pozoru inny, różnią się wyglądem, mocami, charakterem- to w chwili zagrożenia potrafią stanąć za sobą murem. Tutaj wspomnę o postaci Welesa, który ciągle czyha na Niepowszednich. Ten bohater jest wykreowany na czarny charakter i powiem wam, że to najgłębszy odcień czerni. Weles pogrążony rządzą nie cofnie się przed niczym- jest nieobliczalny a nawet jak dla mnie psychiczny. 

Nawet wątek miłosny, który nie podobał mi się w Porwanie przestał mi przeszkadzać.

Przy recenzji pierwszej książki z serii Niepowszednich zapomniałam dodać, że w każdej księdze znajdują się mapki- co ja uwielbiam. Daje to fajny obraz miejsca, w którym dzieje się fabuła- jest to na plus. W Porwaniu wszystko dzieje się w dłuższym przedziale czasu niż w W Potrzasku. 

Podsumowując- polecam, odnajdą się w niej młodzi ludzie oraz ci starsi- jednym zdaniem : ci którzy lubią fantastykę.


Na koniec zapraszam was do recenzji księgi pierwszej 

A mi nie pozostaje nic innego jak zabrać się za ostatnią część- mam nadzieję, że zakończenie będzie takie jak myślę.

ZA EGZEMPLARZ DZIĘKUJĘ WYDAWNICTWU

DZIESIĘĆ TYSIĘCY SŁOŃC NAD TOBĄ   Claudia Gray

DZIESIĘĆ TYSIĘCY SŁOŃC NAD TOBĄ Claudia Gray

PREMIERA 27.09.2017



Pamiętacie słowa, które pisałam na początku, kiedy opisywałam część pierwszą tej serii? Jeżeli nie- odsyłam was do recenzji - Tysiąc odłamków ciebie


Dzisiaj recenzja drugiej części serii napisanej przez Claudie Gray. Nie wiem jak wam się to widzi, ale ja uwielbiam kiedy książki są pięknie wydane- od razu milej zasiada się do lektury. Wydawnictwo Jaguar chyba czyta mi w myślach, bo Dziesięć tysięcy słońc nad tobą zachwyca wydaniem i okładką- co od razu mnie uwodzi.

W tej książce powracamy do historii Marguerite Cain i jej chłopaka (już) Paula Markova. Tym razem dzieło jej rodziców ściąga na nich uwagę ludzi, którzy chcą przejąć Firebirda- coś jakby podręczne wehikum czasu i użyć go do celów niezbyt naukowych. I niezbyt naukowych to bardzo łagodnie powiedziane. Margeurite udaje się chronić urządzenie, jednak... Ludzie chcący Firebirda nie cofną się przed niczym, aby go dostać od dziewczyny - atakują miłość, a właściwie cios wymierzają w Paula. Zostaje on zaatakowany i jego świadomość zostaje rozszczepiona na  cztery wymiary. Czy dziewczynie uda się odzyskać ukochanego? Czy razem z Theo- przystojnym przyjacielem uda się ocalić wszystko co mają?


Ta część jest jeszcze lepsza od pierwszej!

Bardzo mi się podobała. Autorka swoim stylem, mieszaniem wątków, nadawaniem akcji sprawia, że nie można się oderwać. 430 stron pochłania całkowicie, przy książce traci się poczucie czasu.


Ta część wzrusza i bawi, pozostawia niedosyt i chce się więcej!


Bardzo poruszyła mnie postawa Marguerite, w  imię miłości jest godna wielkich poświęceń.

Byłam dumna i pełna podziwu dla Theo, dla jego logicznych planów i jego osoby. 

Byłam przestraszona sprawą Markova.

Byłam zaskoczona końcem.

Nie mam do czego się przyczepić, absolutnie. Ta książka zasługuje jedynie na pochwały. Po przeczytaniu tej części, tak jak przy poprzedniej mam to uczucie, żeby jak najszybciej sięgnąć po kolejną! Zakończenia otwarte sprawia, że się cała trzęsę, aby dowiedzieć się co dalej szykuje dla nas autorka.

Polecam?
Polecam!
Więcej zwrotów akcji
Więcej miłości
Więcej niebezpiecznych przygód

ZA EGZEMPLARZ DZIĘKUJĘ WYDAWNICTWU






Goodbye days Jeff Zentner

Goodbye days Jeff Zentner

ilość stron :429



Śmierć kradnie wszystko poza naszymi historiami
Jim Harrison

Ta książka najpierw was przygnębi potem pocieszy a z całą pewnością zmieni

- te słowa widnieją na górze okładki. Ja bym lekko zmodyfikowała to zdanie i brzmiało by ono wtedy tak:

Ta książka najpierw was zirytuje, potem się wkurzycie, jeszcze potem przygnębicie, potem podniesiecie, będzie wam żal i potem nie będziecie się mogli od niej oderwać a na końcu was zmieni i uznacie, że ta książka jest naprawdę mądra


Z pewnością znacie, a może nawet mieszkacie w małym miasteczku, w którym jak to w małych miasteczkach bywa każdy się zna i  każdy ma wyrobioną opinie. W takim miasteczku właśnie mieszka 
Carver Briggs- siedemnastolatek, który pracuje w księgarni. Pewnego razu Carver po pracy czeka na swoich przyjaciół i wysyła do nich sms. Gdyby wiedział, co będzie z tym się wiązało - na pewno by się powstrzymał. Niefortunnym trafem nastolatek zostaje oskarżony o spowodowanie śmierci jego trójki najlepszych przyjaciół, z którymi dzielił się wszystkimi sekretami. Jeden z ojców przyjaciół jest sędzią, z tego co wiadomo wpływowym i  kieruje sprawę do prokuratury. To dopiero początek problemów. Chłopak zostaje zmuszony, aby bronić swojej niewinności oraz musi dać sobie radę ze znajomymi, którzy go odrzucają i jeszcze z milionem innych spraw, które na niego spadają. Zwykły sms zmienił życie Carverowi oraz odebrał je jego przyjaciołom. Czy świat Carvera poskłada się na nowo?


Książka Goodbye Days jest książką, przy której płakałam, patrzyłam z niedowierzaniem i zgrzytałam zębami. 

Problem ukazany w tej pozycji czasami mnie irytował - było to jak dla mnie robienie z igły widły. Zarzut postawiony Carverowi był po prostu bez sensu i mocno przekoloryzowany. 
Niektóre ze scen wywołały we mnie poczucie bezsilności- sytuacja prawna chłopaka miejscami jest naprawdę bez wyjścia, czasami ja sama nie wiedziałabym jak się bronić i odpowiadać na zarzuty. 
Były fragmenty, że się śmiałam na głos - uwielbiam to w książkach. 
Przez większość książki czułam empatię do głównego bohatera, w pewien sposób się z nim zżyłam. Carver jest bardzo dobrze napisanym bohaterem. Jeff Zentenr sprawił, że z chęcią poznałabym w rzeczywistości Carvera- był on szczery i bardzo uczciwy,  a także w pewien sposób bardzo dojrzały- to jak poradził sobie z tą sprawą było nieziemskie.  Bardzo podobała mi się postać Georgie- jego siostry, która broniła go tak zaciekle, że aż robiło mi się ciepło na sercu. Nienawidzę sędzi Edwardsa, stary buc, denerwował mnie cholernie. To mój antybohater, szukał czegoś czego nie ma... szkoda gadać.


Goodbye Days zachwyca okładką. Bardzo lubię grafiki bez postaci- tło, napis mi wystarczy. Motyw podania tytułu oraz autora, kropki jak z messengera i jakby złamanie bardzo nawiązuje do tematu książki. Dzieło Jeffa jest pięknie wydane, a przy tym konkretne i solidne.

Czy polecam?

Myślę, że to obowiązkowa lektura dla fanów młodzieżówek. Jednak uwaga, nie ma w niej schematycznego romansu takich lektur- co jak dla mnie jest bardzo na plus. Książka zaskakuje, zmusza do refleksji, sprawia, że na błahe sprawy patrzymy inaczej. 


Po przeczytaniu tej książki wiem jedno....
n i g d y    n i e    b ę d ę    u ż y w a ć    t e l e f o n u   p o d c z a s    j a z d y    s a m o c h o d e m


ZA EGZEMPLARZ DZIĘKUJĘ WYDAWNICTWU









TAK SOBIE WYOBRAŻAŁAM ŚMIERĆ JOHANNA MO

TAK SOBIE WYOBRAŻAŁAM ŚMIERĆ JOHANNA MO


p r z e s z ł o ś ć   c z a s e m   s p a d a   n a   n a s   n i c z y m   c i e m n a   z a s ł o n a.

w  takich chwilach możemy albo odwrócić się od świata, albo spróbować ją zerwać.




S t r a t a- to słowo przewija się przez całą książkę. Helena Mobacke jest sławną, doskonałą w tym co robi policjantką. Mimo świetnych wyników i pracy, jej życie osobiste się sypie. Helena t r a c i  syna i męża, powoli też traci sama siebie. Chce i próbuje zabić siebie, ale nie potrafi... Cierpienie, rozpacz... mimo wszystko chce żyć.
 Po przerwie (burzliwej dla niej) wraca do pracy i  tam o dziwo i o losie: ma poprowadzić sprawę, gdzie śmierć zabiera pewnego młodego chłopaka. Zostaje on zabity przez nadjeżdżający pociąg. Sprawa była by na tyle prosta, gdyby nie świadkowie, którzy uważają, że to nie był wypadek, a chłopak został wepchnięty. Helena podchodzi do sprawy bardzo osobiście, patrzy przez pryzmat siebie jako rodzica, które straciło dziecko. Nie potrafi jasno ocenić sytuacji, jak dla mnie to się po prostu gubi w tym wszystkim. Kiedy policjantka mierzy się z zadaniem, dochodzi do kolejnej ofiary metra. Miasto- Sztokholm opanowuje panika oraz strach. Policja nadal nie ma żadnych poszlak, a Helena jest coraz bardziej sobie nie radzi. Czy uda się wyjaśnić sprawę? Czy Helena odzyska spokój?




Czytając tą książkę już w połowie domyślałam się kim jest morderca (częściowo zgadłam). Bardzo podobała mi się podróż walki o ponowny spokój i szczęście Heleny. Poczułam bardzo dużą empatię i pewnymi momentami było mi jej tak szkoda.



Na szczególną uwagę zasługuje narracja, która jest genialna. Wprowadziła mnie w ten tajemniczy, pełen niepokoju nastrój. Na czym polega wyjątkowość narracji? Książka nie ma jakby narratora. Wszystko opisane jest jakby raport- w każdym razie ja miałam takie odczucia. To śmieszne, ale tak się wkręciłam w nastrój i książkę, że nawet scenę kiedy zwykłe długopisy spadły na ziemie czytałam z niepokojem. Na początku nie mogłam się przyzwyczaić do tej narracji, ale potem było już normalnie.

W okładce bardzo spodobało mi się, że nazwisko i imię autorki jest połyskujące i w innym kolorze niż tytuł. Litery tytuły oraz autora są wytłaczane.
Każdy rozdział (tak jakby, bo nie ma wyraźnego podziału na rozdziały) rozpoczyna zdanie napisane wielkimi literami.

Helena odpędza tę myśl. Żyje, oddycha i jeśli na coś zasługuje, to na dobre samopoczucie.
- Dałam radę, Antonie- szepcze w nicość - Naprawdę sobie poradziłam.


To mój drugi kryminał na koncie (spokojnie, nie ostatni). Stałam się fanką tego gatunku. Lubię tą krople tajemniczości i niepokoju-  w tej książce go znalazłam. Mimo, że jednak akcja była wciągająca, to niektóre opisy były jak dla mnie bezsensu i można je było ominąć. Jednak książka nie jest zła -jest dosyć ciekawą pozycją. Jeżeli pojawi się kontynuacja- z przyjemnością po nią sięgnę. 














ZA EGZEMPLARZ DZIĘKUJĘ

PRZEBUDZENIE MORFEUSZA

PRZEBUDZENIE MORFEUSZA

Trzecia, niestety ostatnia część Mafijnej miłości najbardziej mi się podobała. Jest w największym stopniu dojrzała, pełna emocji i niespodzianek. K.N. Haner pozostawiła mi niedosyt. Z chęcią przeczytałabym kolejną część historii Cass i Adama.Jest to najlepsza i najgrubsza zarazem lektura z całej serii.

Szczęście to miłość. Szczęście to mieć przy sobie ludzi, których się kocha. Można błądzić w ciemności, bać się przyszłość, mieć sobie za złe przeszłość, ale jeśli masz kogoś, kto cie kocha, wspiera i zrobi dla ciebie wszystko, to nic więcej się nie liczy
Akcja dzieje się 3 lata po wydarzeniach z Koszmaru Morfeusza. Cassandra po zniknięciu Adama stara się ułożyć życie na nowo - zajmuje się Tommym- jej dwuletnim synkiem, znajduje prace i o dziwo stara się ustabilizować. Tu na arenę wraca Filip, bohater wspomniany w pierwszej części. Cass mimo, że Filip wydaje się czułym mężczyzną, nie może zapomnieć o Adamie.  Po trzech latach niby przypadkiem Adam pojawia się u niej w pracy. Wszystko zaczyna się na nowo: powraca Eros, organizacja, która chce zniszczyć życie, tym razem nie tylko jej, ale także syna.

Bardzo podobała mi się zmiana jaka zaszła w Morfeuszu. Kiedy wyznał miłość synowi albo Cass miękło mi serce.

„Adam kogoś kocha… Kocha cząstkę mnie, która jest w Tommym. Nie… Na pewno nie. Kocha go jako swoje dziecko i nie dostrzega w nim tego co ja.”


Seks nadal pełni dużą rolę w książce, jednak w tej części nie był on tak brutalny jak w Koszmarze Morfeusza. Nie odrzucał mnie tak jak w drugiej części, nie jest tak wyuzdany.

„Przebudzenie Morfeusza” jest bardzo dokładnie zaplanowaną książką. Widać, że autorka włożyła w nią dużo pracy. Wszystkie elementy doskonale ze sobą współgrają. Język jest dopracowany. Przez natłok akcji nie sposób się oderwać. Każda strona niesie za sobą jakąś tajemnice.  Pokazuje, że nie można ufać każdemu, że świat mimo, że jest piękny jest także zły, obłudny, pełen przemocy.

Koniec nie jest typowym happy Endem, a raczej nie dokończoną historią. Uwielbiam takie zabiegi w książkach, chociaż z drugiej strony nie wiem jak potoczyły się ich dalsze losy.
Książka przepełniona jest cytatami i złotymi myślami, co bardzo lubię. Koniec jest również dramatyczny, przepełniony emocjami. Jest to ulubiona część książki. Cytaty i słowa w nim zawarte poruszyły moje serce.

Tęsknimy za tymi, których kochamy. Kochaj ją do końca życia, ale tak jakby już jej ie było. Ona jest teraz moja.
Z życia okładkowej sroki
Nie mogę przejść obojętnie. Okładka tej części podobała mi się najbardziej.  Kocham kiedy książki z serii ze sobą współgrają- tak jest w tym przypadku.
Sny, Koszmar i Przebudzenie Morfeusza pięknie prezentują się razem. A na półce wyglądają doskonale.



Gratuluję autorce świetnej serii! (link do jej ig - instagram K.N.haner)
Polecam tą serię. Znajdziemy w niej tajemnice, miłość, seks, mafie, zwroty akcji, fałszywych przyjaciół, niebezpieczeństwo, prawdziwą przyjaźń, oddanie, porwania, chorą miłość… 

Mimo, że po drugiej części byłam sceptycznie nastawiona, to po tej mogę stwierdzić, że KOCHAM Mafijną milość.

Jeżeli chcesz przeczytać o poprzednich seriach, kliknij w link : Sny Morfeusza Koszmar Morfeusza

Za egzemplarz dziękuję






KOSZMAR MORFEUSZA

KOSZMAR MORFEUSZA

To co dzieje się w tej cześci przechodzi ludzkie pojęcie. Od razu mówię, że dla mnie to za mocne. W książce na każdej stronie się coś dzieję. Na akcje nie można narzekać.  W poprzedniej recenzji narzekałam, że nic się nie wyjaśniło-zwracam honor, w Koszmar Morfeusza już na około 20 stronie autorka prawie wszystko wyjaśnia. Ale to czego się dowiedziałam, jeszcze bardziej komplikuje i tak skomplikowaną historię Cass i Adama. 



Druga część Mafijnej miłości budzi we mnie wiele emocji, pełno w niej grozy. Był moment, że musiałam robić sobie przerwy, by przetworzyć informację, poukładać  je w głowię i ochłonąć.  Ten erotyk jest pełny obłudy, seksu, nielegalnych interesów „seks i kasa”. 


 Nie mogę zrozumieć postawy Adama i mam nadzieję, że w trzeciej części się „ogarnie” i przestanie mnie irytować.Za to jestem pełna podziwu dla Cassandry, okazała się odważną kobietą. Czasami sama wplątuje się w kłopoty jednak wszystkie jej działania są w imię miłości. Nie mam pojęcia jak ona w niektórych sytuacjach zachowuje zimną krew.  Bardzo mi jej szkoda i jest mi przykro, bo wydaje się niewłaściwą osobą w niewłaściwym miejscu. Po tej serii ją polubiłam. 
Autorka tak umiejętnie napisała tą serię, że od razu muszę sięgnąć po część trzecią.

Warto zwrócić uwagę na wątki poboczne. K.N. Haner porusza problemy rodzinne, śmierć, chorobę, zmaganie się z ułomnością.

A i bardzo podobają mi się w książce miejsce na notatki na końcu. Mi osobiście szkoda pisać w książkach, ale tak fajnie to wygląda :D

O okładce i wydaniu nie będę wspominać, bo pisałam już o tym w pierwszym poście o pierwszej części Sny Morfeusza. 




Jak dla mnie książka jest za mocna, niektóre sceny są po prostu straszne. Nie jestem aż tak wielką fanką tego typu opisów, jednak to kwestia gustu. Na pewno są osoby, którym będzie nawet za mało i uznają książkę za mało przerażającą.

Zapraszam do recenzji części 1  SNY MORFEUSZA (wystarczy kliknąć w link- Kinga informatyk)

Czasami fajnie jest się przestraszyć :D
Czas zabrać się za część 3, już nie mogę się doczekać!


Za egzemplarz dziękuję EDITIO




SNY MORFEUSZA K.N Hanner

SNY MORFEUSZA K.N Hanner

„Możesz mi mówić Morfeusz”





„Sny Morfeusza” to książka trzymająca w napięciu napisana przez ukrywającą się pod pseudonimem K. N. Haner polską autorkę. W dzisiejszych czasach seks pełni olbrzymią rolę w życiu.  K.N. Haner bardzo szybko podchwyciła „modę na seks” i stworzyła erotyk. Jednak nie można o nim powiedzieć, że jest on banalny. Pierwszą część trylogii Mafijnej miłości pochłonęłam w całości. Nie da się od niej odciągnąć! 400 stron zawładnęło moim sercem. A „najgorsze” jest to, że muszę od razu sięgnąć po kontynuacje! Książka pozostawia swego rodzaju chęć odkrycia tajemnic Morfeusza i ciągle chce się wiedzieć więcej.  Sceny seksu są dosyć częste, jednak według mnie są one ujęte dosyć nienachlanie-mi osobiście nie przeszkadzają dosadne opisy scen. Książka przypominała mi na początku Greya jednak wraz z dalszą fabułą zmieniam zdanie. Z Greya ma jedynie lekki schemat: bogaty, młody biznesmen i piękna dziewczyna, która przychodzi na rozmowę kwalifikacyjną.  Reszta historii jest całkowicie inna.

o bohaterach

Wszystko zależy od strony. Na niektórych ich wielbię, zachowują się cudownie, Adam to ideał, Cassandra jest przeurocza, wszystko super. A na niektórych mam ochotę ich pozabijać, irytują mnie koszmarnie, są niezdecydowani, właściwie niewiadomo o co im chodzi. K.N. Haner stworzyła osoby, które wpisują się w mój gust, w większości czasu ich lubię, ale nienawiść do nich również się pojawia.  Z jednej strony to dobry zabieg, coś się dzieje, czytelnik- czyli ja coś przeżywa, są tu emocje. Moim ulubionym bohaterem jest Tommy, przyjaciel Cass. Sceny z nim wywoływały u mnie uśmiech, a przy jednej jako naczelny płaczek  wzruszyłam się.




„Sny Morfeusza” są przepełnione tajemnicami, zwrotami akcji i trzymają w napięciu. Seks i naiwność są tu jak dłoni.  Śmiesznym faktem jest to, że jeszcze w sumie nic się nie wyjaśniło-nie mam pojęcia kim tak naprawdę jest Adam i o co chodzi z Morfeuszem i nie umiem przewidzieć zakończenia. Dlatego następny dzień zaczynam z częścią drugą.





okładka
Minimalizm to to co lubię. Jan Paluch, który wykonał projekt okładki zasługuje na brawa. 



wydanie
Na bookstagramie (lovemorebooks) wspominałam, że irytują mnie białe kartki w książkach. Byłam lekko zniechęcona do czytania, jednak po paru stronach, kiedy fabuła mnie wciągnęła- zapomniałam o tej niedogodności. Styl pisania autorki skutecznie odwraca uwagę. Lektura jest wydana bardzo solidnie. Czuć, że trzymamy w rękach konkretną książkę. Ja to kupuję.




Moja ocena :
Ø  przyjemna książka
Ø  dobrze wydana
Ø  zmysłowa,
Ø  ma się po niej niedosyt
Ø  chce się więcej
Ø  tajemicza
Ø  wciągająca
Ø  główni bohaterowi czasami irytujący
Ø  piękna okładka

Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Helion i Editiored

Copyright © 2014 lovemore , Blogger